Bohaterowie

niedziela, 19 lipca 2015

Trzy

Perspektywa Tylera

Czekałem zdenerwowany w salonie, podświadomie bałem się, że Tyler nie przyjdzie, że przez moją głupotę to wszystko runie już na zawsze i nie będziemy potrafili nawet ze sobą rozmawiać. Rozmyślałem co jeszcze mogę zrobić, ale nic nie przychodziło mi do głowy. Wtedy Lenka wyszła z jego pokoju. Wysłała mi pokrzepiające spojrzenie które dodało mi nadziei, wierzyłem, że teraz będzie już tylko lepiej. Usiadła obok mnie, a kiedy zapytałem czy czegoś się dowiedziała, nie odpowiadała, nawet na mnie nie spojrzała. Wtedy zacząłem wątpić w to, że jeszcze kiedyś między mną, a mimo wszystko moim najlepszym przyjacielem będzie dobrze, zaczął ogarniać mnie strach. Tak bardzo żałowałem tego co się stało, nie mogłem dopuścić, żeby to z mojego powodu nasza przyjaźń przestała istnieć. To nie mogło się tak skończyć. Nie liczyłem na to, że od razu będzie jak dawniej. Chciałem tylko z nim porozmawiać, wyjaśnić wszystko. Siedzieliśmy w ciszy, żadne z nas nie chciało nic powiedzieć. Ta niepewność zaczynała mnie już męczyć.

Perspektywa Leny

Nie mogłam już znieść tej ciszy, ale z drugiej strony nie chciałam się  odzywać. Nie chciałam mówić nic co mogło by zaboleć Tylera, nie miałam przecież pojęcia co Posey zrobi. W końcu odezwał się Hoechlin:
- To ja już chyba będę szedł. Nic tu po mnie.
- Miałeś zostać na kilka dni,
- W tej sytuacji to chyba zły pomysł. Biorę te płyty i już mnie nie ma.
Podeszłam do niego i przytuliłam. Widziałam, że jest strasznie smutny, nie wiedział za bardzo co ma robić. Odwzajemnił uścisk. W tym momencie było mi go tak bardzo szkoda, chciałam poprawić mu humor, ale nie mogłam nic zrobić. Ta bezsilność mnie przytłaczała. Staliśmy tak chwilę i wtedy powiedział:
- Naprawdę nic tu po mnie. Jakbyś chciała się spotkać, czy po prostu pogadać to masz mój numer, dzwoń kiedy chcesz.
- Jasne.. Ty też możesz na mnie liczyć.
Siłą powstrzymywałam łzy, wiedziałam, że jeśli teraz wyjdzie, to będzie już po wszystkim w myślach przywoływałam Titiego, chciałam, żeby zatrzymał Tylera! A on jak na złość nie schodził. Bałam się, że podjął nieodpowiednią decyzje, bo on tak samo jak ja tęsknił za Hoechlinem.

Perspektywa Posey’a.

Siedziałem w tym cholernym pokoju i nie wiedziałem co robić. Mój przyjaciel, tak mimo wszystko nadal przyjaciel czekał na dole, na mój znak, przyleciał z Kalifornii, specjalnie żeby się pogodzić, a ja nawet nie umiem ruszyć dupy, żeby do niego pójść. Coś nie pozwala mi tam zejść, sam siebie nie rozumiem, przecież w głębi serca czuję, że muszę to zrobić. W końcu przez tyle lat byliśmy sobie jak bracia, zawsze mogłem na niego liczyć, a on na mnie. Jednak nie umiem zrozumieć, czemu odsunął się tak kiedy pojawiła się ta jego dziewczyna. Może rzeczywiście mu zależy skoro tu jest? Brakowała mi go tak samo jak Lence, a może nawet bardziej. Usłyszałem klapnięcie drzwi. Myślałem: żeby tylko nie było za późno, żeby nie było za późno.. Ruszyłem co sił w nogach na dół, po drodze mało się nie zabijając. Wybiegłem na dwór, na szczęście nie zdążył jeszcze odjechać. Właśnie wsiadł do samochodu. Musiałem go zatrzymać, nie mogłem pozwolić na to żeby odszedł drugi raz.
- Tyler! Zaczekaj! – krzyknąłem. Odwrócił się, widziałem radość, a zarazem niepewność w jego oczach,
- Tak?
- Możemy porozmawiać? – zapytałem.
- Jasne, w końcu po to tu przyjechałem.
Weszliśmy do domu. Na kanapie siedziała chyba trochę oszołomiona całą sytuacją Lena. Była zadowolona, że wróciliśmy razem.
- To ja nie będę wam przeszkadzać. – powiedziała i poszła do siebie.
Przeprowadziliśmy z Tylerem bardzo szczerą rozmowę, wyjaśniliśmy sobie wszystko. On przedstawił swoje racje, wytłumaczył dlaczego tak było. Ja też powiedziałem mu co mnie boli.
- Tęskniłem. – powiedział nagle
- Ja też. Często myślałem, co mógłbym zrobić, ale myślałem, że znów nie będziesz miał czasu, że znów zabraknie dla mnie miejsca w twoim świecie.
- A ja się bałem, że nie będziesz chciał ze mną gadać. Kiedy wychodziłem właściwie straciłem już nadzieję.
- Na szczęście w ostatniej chwili coś w środku kazało mi wybiec za tobą.
- Na szczęście – powiedział i uśmiechnął się.

Perspektywa Leny

Poczułam ogromną ulgę kiedy zobaczyłam jak Tyler wybiega z domu, a kiedy zobaczyłam ich razem wchodzących do domu naprawdę byłam szczęśliwa. Nie chciałam im przeszkadzać, wolałam, żeby porozmawiali sobie wreszcie szczerze i wyjaśnili wszystko. Poszłam pod prysznic. Wykąpałam się, ubrałam pidżamę i zeszłam na dół. Widok dwóch najlepszych przyjaciół siedzących na kanapie, żartujących i opowiadających sobie to co się u nich działo przez ten czas sprawił, że moje serce się radowało. Wiedziałam, że Tyl zostanie u nas na kilka dni, nie przeszkadzałam im już. Chciałam, żeby nacieszyli się tym wielkim powrotem do normalności. Jutro jednak im nie odpuszczę, będą musieli spędzić ze mną cały dzień. Może nawet namówię ich na zakupy. Wiem, że w głębi serca lubią wybierać ciuchy, chociaż udają twardzieli, którzy na zakupy nie chadzają. Mimo, że nie było jeszcze późno to byłam zmęczona i chciałam położyć się do łóżka. Zanim jednak poszłam spać, wzięłam laptopa i słuchając muzyki sprawdziłam co tam nowego dzieje się w świecie Internetu. Weszłam na facebook’a, a tam wiadomość od Isaaca:

Kochanie przepraszam. Kocham Cię jak nikogo innego, to był błąd, nawet nie wiem jak to się stało. Kiedy wróciłem była pod mieszkaniem, wpuściłem ją. Potem wszystko działo się tak szybko, nawet nie wiem jak do tego doszło.. Wiem zachowałem się jak dupek, masz prawo mnie nienawidzić. Wiem też, że nie będziesz w stanie mi wybaczyć, jednak proszę Cię daj mi szansę, jedną jedyną szansę. Obiecuję, że Cię nie zawiodę. A taka sytuacja już się nigdy nie powtórzy. Nie przekreślaj tych trzech lat ot tak. Nie wierzę, że już Ci nie zależy. Obiecuję, że zrobię wszystko, żeby naprawić to co przez swoją głupotę zepsułem. Nie chciałem tego. Lenka, jesteś dla mnie najważniejsza! Być może to dla Ciebie puste słowa, ale tak jest. Uwierz mi. Proszę, odezwij się do mnie. Daj jakikolwiek znak, że żyjesz. Nie odbierasz telefonów, nie odpisujesz na smsy, martwię się o Ciebie. Wybacz mi.. Niezależnie od Twojej decyzji, wiedz, że zawsze będę Cię kochał i będziesz dla mnie najważniejsza.

Znów wszystko wróciło, znów byłam w rozsypce. Jedna głupia wiadomość sprawiła, że obojętność, którą udało mi się stworzyć przez te kilka dni znikła, znów było beznadziejnie. Kochałam go, ale nie będę umiała mu już zaufać. Nie chcę tak żyć, żeby na każdym kroku podejrzewać go o to, że znów mnie zdradzi, że może się z nią spotka. A pewnie by tak było. Myślałabym ciągle o tym, to nie byłoby dobre dla nas obojga. Jednak moje uczucie do niego nadal było aktualne, nie przestałam go kochać, chociaż bardzo chciałam to nie potrafiłam go wyrzucić z mojego serca. Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć, nie umiałam dobrać odpowiednich słów. Napisałam do niego tylko:

Bardzo bym chciała, ale niestety nie umiem. Jednak na zawsze pozostaniesz dla mnie kimś ważnym.


Na nic więcej nie było mnie stać. Nie w tym momencie. Znowu za dużo myślałam o tym wszystkim, nie mogłam z głowy wyrzucić tego widoku z pokoju, kiedy weszłam tam tamtego dnia. Było jeszcze kilka wiadomości ale nie chciałam ich już czytać. Jedyne o czym marzyłam w tym momencie to sen, ale kiedy położyłam się, nie mogłam usnąć. Płakałam, czułam się tak beznadziejnie bezradna. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz